Mamy na stronie: 30552 materiałów

Moja opinia na temat opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza "Ikar"

Wydaje się, że każdy żyje w swoim własnym “świecie”. Nie zauważamy innych ludzi - ich tragedii, cierpień, ale także radości. Taki obraz świata przedstawiony jest w utworze Jarosława Iwaszkiewicza “Ikar”.
W tym opowiadaniu przedstawiona jest jedna krótka chwila z życia Warszawy w czasie okupacji hitlerowskiej. Chwila dla jednych nic nie znacząca, dla innych - w tym dla “Michasia” - przesądzająca o ich dalszym losie.
“Michaś” to imię nadane młodemu chłopcu przez narratora, obserwatora wydarzenia w 1942 lub 1943 roku na rogu ulicy Trembeckiej i Krakowskiego Przedmieścia. Ów chłopiec zaczytany w pewnej książce wyszedł nagle na ulicę, wprost pod nadjeżdżającą karetkę gestapo. Żandarmi z uśmiechem zaprosili go do środka i podwieźli na Aleję Szucha. Było pewne, że “Michaś” nie wydostanie się z rąk gestapowców.
Autor jest przerażony tym, że wokoło życie toczy się dalej, tak jakby nic się nie stało. Ubolewa nad egoizmem tłumu. Wszyscy są zajęci wyłącznie własnymi sprawami, często bardzo błahymi. Nikt nawet nie zauważył, że koło niego ktoś stracił życie. Życie, które właściwie jeszcze się nie rozpoczęło. Ten kilkunastoletni chłopiec - gdyby nie wojna i to bezsensowne porwanie - miałby szansę spełnienia swoich marzeń.
Wobec okrucieństwa hitlerowców cały tłum był bezsilny. Bowiem co mógł zrobić któryś z tych ludzi? Co najwyżej zginąć razem z “Michasiem”. Myślę, że wobec opozycji tłumu Niemcy z...

Uzyskaj pełny dostęp!
Wysyłając SMS otrzymasz nieograniczony
dostęp do całego tekstu oraz wszystkich opracowań lektur dostępnych na stronie Kuj.pl
Wyślij SMS o treści: ag kuj na numer: 73480
Otrzymany kod wpisz w pole poniżej:
Dostęp jest ważny przez 7 dni. Koszt SMS'a to tylko 3zł + VAT